Kiedy byłam studentką, znajomi pytali mnie: Kim będziesz, jak skończysz studia?

Odpowiadałam, że każdym tylko nie pediatrą. Bałam się dzieci, kompletnie nie wiedziałam jak należy postępować z takim małym człowiekiem. 

Wszystko zmieniło się gdy na świecie pojawiła się Ala, moja córka. Odkryłam, że dzieci nie są aż takie skomplikowane ;). Na tyle mi się spodobały, że złożyłam papiery na pediatrię i dostałam się!! Pediatria to niezwykle trudna gałąź medycyny. Dziecko to skomplikowany  pacjent. Trudno się dowiedzieć co mu dolega, zwłaszcza że niektórzy jeszcze nie potrafią mówić ;). Żeby jakoś sobie pomóc postanowiłam poszerzyć zakres swoich umiejętności o badania usg. Stwierdziłam, że jeśli pacjent mi nie powie, sama zobaczę, oglądając jego brzuch, tarczycę czy mózgowie. Nauka ultrasonografii nie była łatwa, ale zdecydowanie warta wysiłku. Miałam ogromne szczęście, ponieważ na swojej drodze spotkałam życzliwych i mądrych ludzi. Byli (i nadal są) dla mnie inspiracją i motywacją. Często myślałam, że chciałbym zrobić coś dobrego, wyjątkowego i  puścić w obieg te wszystkie fajne „rzeczy”, które dostałam od innych. Chciałam, ale dłuuugo nie miałam pomysłu jak to zrobić i co to w ogóle miało być. Obserwowałam sukcesy innych, pozytywnie im zazdrościłam, ale nie chciałam kogoś kopiować, chciałam zrobić coś swojego. Moje życie dzieliło się na pracę, gdzie byłam lekarzem i dom gdzie zamieniałam się w mamę. Żyłam z dnia na dzień z poczuciem, że pragnę czegoś więcej. Dałam sobie czas, pewnego dnia, na urlopie, na przystanku autobusowym spotkaliśmy chłopca z zespołem Downa. Chciał się przywitać z moją córką, a ona przestraszyła się go i schowała za moimi plecami. Było mi STRASZNIE źle, kiedy widziałam smutek w oczach chłopca. Niedługo potem, pewna osoba powiedziała, że brakuje bajek, które poruszałyby tematykę niepełnosprawności. I to było TO!!!!!!!!!!! Przez całe moje ciało „przeszedł” prąd i już wiedziałam co będę robić. Będę pisać bajki. Połączyłam bycie lekarzem i mamą. To właśnie bajki stały się narzędziem, przy pomocy którego edukuję. Uczę, że nie każdy tak samo wygląda, nie każdy może tak samo funkcjonować: niektórzy nie chodzą, inni nie słyszą, a jeszcze inni nie widzą.

Potrzeba edukacji w tym zakresie jest ogromna. Brak wiedzy generuje lęk i nieporozumienia. 

Czy na co dzień rozmawiasz z dzieckiem o chorobach? O niepełnosprawności? Czy masz czas i siłę, by poruszać takie trudne tematy? A co się dzieje kiedy Twój maluch spotka chore dziecko? Wskaże je paluszkiem i zapyta: Mamusiu a czemu to dziecko jest takie dziwne? A Ty? Jak wtedy postąpisz? 

A co się dzieje kiedy jesteś rodzicem chorego dziecka? Czy chciałbyś/chciałbyś, aby ktoś trochę Ci pomógł? Porozmawiał z Twoim dzieckiem? Wytłumaczył mu, na czym polega jego choroba? A może chciałabyś/chciałbyś, aby ktoś doedukował otoczenie Twojego dziecka? 

 I tak osoba, która nie przepadała za dziećmi, bała się ich, została pediatrą, do tego piszącym bajki;) 

Podziel się ze swoimi znajomymi:

Podobne wpisy